
Psychodeliczny elektryczny Cygan, grający na gitarze lewą ręką, ubrany w zwiewny, kolorowy strój, tworzący płynne dźwięki gitary, które przenoszą słuchacza z jego ziemskiego domu w przestrzeń kosmiczną, kosmiczny, duchowy rytm wywodzący się z bluesa i jazzu…
psychodeliczny Hendrix Billa Notopiego
Urodzony w Seattle, w stanie Waszyngton, w północno-zachodnich Stanach Zjednoczonych, 27 listopada 1942 roku, James Marshall Hendrix, jak powiedział Charles Shaar Murray, „miał całą historię swojego narodu zapisaną w swoich genach”, będąc czarnoskórym, białym i Cherokee... Jego ojciec Al i matka Lucille rozwiedli się, gdy miał osiem lat. Niestety, gdy jego matka zmarła w Kanadzie w 1958 roku, jego ojciec odmówił pozwolenia Jimiemu lub jego bratu na udział w jej pogrzebie. Hendrix często mówił wywiadom, że jego matka zmarła, gdy miał dziesięć lat. Znalazł schronienie w muzyce...
Po latach jako niezależny muzyk, w tym epizodzie z legendą rock'n'rolla Little Richardem, Hendrix kontynuował zdobywanie muzycznych szlifów w Nowym Jorku z ciężko pracującymi zespołami klubowymi, takimi jak The Isley Brothers i Curtis Knight and the Squires. Zwolniony ze „Screaming Eagles” (US 101. Dywizji Powietrznodesantowej) po odniesieniu kontuzji podczas treningu, wyciągnięty z Harlemu przez Animal Chas Chandlera i przetransportowany do Londynu w Anglii.
„W ciągu kilku tygodni od przybycia do Londynu legenda Jimiego Hendrixa została zabezpieczona. Oto gitarzysta, który wywrócił świat muzyki rockowej do góry nogami i pozostawił współczesnych Pete'a Townsenda i Erica Claptona w płaczu z niedowierzania nad jego wirtuozerskim kunsztem…”
[3.]
„W listopadzie 1967 roku, naszpikowany gwiazdami, ale mało prawdopodobny zespół psychodelicznych, rockowych i soulowych zespołów wyruszył flotą samochodów, furgonetek Transit i autokarów na 21-dniową trasę koncertową. Zagrali w teatrach i urzędach miejskich wzdłuż i wszerz Wielkiej Brytanii, w niejasnej próbie naśladowania tradycyjnej trasy koncertowej „pakietowej” z minionych lat… Prezentując niektóre z najbardziej szalonych, najbardziej pionierskich i – jak się okazało – najbardziej wpływowych zespołów wszech czasów: The Jimi Hendrix Experience i Pink Floyd, wspierane przez The Move, The Nice, Amen Corner, Eire Apparent i The Outer Limits.”
[3.]
„Pomimo przeboju z 1966 roku, który znalazł się w pierwszej dziesiątce list przebojów „Hey Joe”, Hendrix był wciąż w dużej mierze nieznany na prowincji, zanim trasa ruszyła w trasę, grając do tego czasu bardzo mało poza Londynem... To jednak zmieniło się bardzo szybko. Dzięki wydaniu dwóch kolejnych singli – „Purple Haze” w marcu i „The Wind Cries Mary” w czerwcu – Jimi szybko zyskiwał popularność. W kolejnych miesiącach systematycznie zwiększał liczbę swoich międzynarodowych fanów, najpierw w USA , a następnie w Europie . W czerwcu zagrał wybuchowy set na Monterey Pop Festival, który wprawił w osłupienie jego kolegów z The Who (i większość publiczności)... Podczas trasy Hendrix nie zawiódł. Wyprzedana Royal Albert Hall poczuła pełną moc jego setu, gdy Experience napędzał „Foxy Lady”, „Fire” i „The Burning Of The Midnight Lamp”... To byli Hendrix, Noel Redding i Mitch Mitchell na ich najlepsze: krótki, zwięzły, płomienny zestaw – potężne trio, które ma świat u stóp.”
[3.]
naszpikowana gwiazdami, ale mało prawdopodobna mieszanka zespołów psychodelicznych, rockowych i soulowych – trasa koncertowa 1967b Według jego rówieśników Hendrix był nieprzewidywalny i dziki na scenie:
„Keith Emerson był zachwycony: „Wszyscy zaangażowani w trasę, wszyscy wracali za kulisy i go oglądali, ponieważ każdej nocy, gdy grał, robił coś innego. I wiele razy zadziwiał Noela Reddinga i Mitcha Mitchella, ponieważ nie zawsze wiedzieli, co zamierza zrobić. Z pewnością niszczył wiele głośników. Pamiętam, jak po raz pierwszy grał na gitarze Flying V, rzucił nią i wylądowała jak strzała w obudowie głośnika, a my za kulisami, patrząc zza kulis, byliśmy po prostu całkowicie „Wow!”
[3.]
„To był pokaz zespołów, które jechały na Hendrixie” powiedział DJ Pete Drummond, który był na trasie. „Myślę, że dostał połowę biletów wstępu, a wszyscy inni mieli stałe stawki. Myślę, że Noel Redding i perkusista Mitch Mitchell byli na etacie. Ja zarabiałem 25 funtów za noc i poza Hendrixem miałem więcej pieniędzy niż ktokolwiek inny. Mimo że Pink Floyd byli drugimi headlinerami na tej trasie, nie zarabiali pieniędzy”.
[3.]
Debiutancki album Jimi Hendrix Experience 'Are You Experienced' wydany w sierpniu 1967 roku, został uzupełniony 'Axis: Bold As Love', wydanym w Wielkiej Brytanii w grudniu 1967 roku, wypełniając zobowiązania kontraktowe zespołu do wydania dwóch albumów w tym roku! Pierwszy album to bardzo mocna kolekcja, otwierająca się potężnym 'Foxy Lady' i zawierająca takie klasyki Hendrixa jak bluesowy 'Red House', kosmiczny 'Third Stone From The Sun' i rockowy 'Fire'. 'Axis' jest bardziej niejednolity, ale zawiera perełki takie jak 'Spanish Castle Magic', 'Little Wing' i 'Castles Made Of Sand'. Trzeci LP 'Electric Ladyland' przeniósł muzykę na nowy poziom i zaprezentował inspirujące pomysły Jimiego na czterech stronach czarnego winylu.

'Electric Ladyland został wydany w USA w październiku 1968 r. Był na listach przebojów przez trzydzieści siedem tygodni i osiągnął #1, jako jedyny album Experience, który osiągnął szczyt listy przebojów. Jimi opowiada o nagrywaniu albumu:
„Jestem dumny z 'Electric Ladyland', ponieważ sam zrobiłem większość od początku do końca, więc nie mogę zaprzeczyć, że odzwierciedla dokładnie to, co czułem w czasie produkcji. Produkcja była naprawdę droga, jakieś sześćdziesiąt tysięcy dolarów, myślę, ponieważ byliśmy w tym samym czasie w trasie, co jest dla ciebie ogromnym obciążeniem. Bardzo trudno jest wskoczyć ze studia do samolotu, zagrać koncert, a potem od razu wrócić do studia.
Musieliśmy ciągle wracać do studia i powtarzać to, co mogliśmy zrobić dwie noce temu. Chcieliśmy konkretnego brzmienia. Wyprodukowaliśmy je, zmiksowaliśmy i cały ten bałagan, ale kiedy nadszedł czas, aby je nagrać, całkiem naturalnie wszystko spieprzyli, ponieważ nie wiedzieli, czego chcemy.
Jest tam używany dźwięk 3-D, którego nawet nie można docenić, ponieważ nie chcieli go odpowiednio przyciąć. Uważali, że jest poza fazą. Widzisz, kiedy przycinasz master, jeśli chcesz naprawdę głębokiego dźwięku, musisz zawsze remiksować go ponownie w miejscu cięcia, a 99 procent tego nie robi. Mówią po prostu: „O tak, podkręć to tam, upewnij się, że igła nie pójdzie tam, upewnij się, że nie pójdzie pod”.
Nie mieliśmy szansy tego dokończyć, ponieważ znów byliśmy w trasie. Kiedy usłyszałem końcowy efekt, pomyślałem, że część miksu wyszła mętna. Nie do końca mętna, ale trochę basowa. Następnie inżynierowie dźwięku nagrali ponownie całą oryginalną taśmę, zanim wytłoczyli płytę dla Wielkiej Brytanii , więc wiele z brzmienia, które istniało na amerykańskim albumie, zostało utracone. Teraz dowiaduję się więcej o tego typu rzeczach, więc mogę sobie z tym poradzić sam.”
[2. s. 169]
„Wiosną Hendrix miał już siedzibę w Nowym Jorku , gdzie rozpoczęto pracę nad trzecim albumem Experience. Problem polegał na tym, że wszyscy zaangażowani mieli inne wyobrażenia o tym, jak ta praca będzie wyglądać. Hendrix był coraz bardziej sfrustrowany ciasną strukturą Experience: Noel na basie, Mitch na perkusji i Chas Chandler za konsolą sterowniczą. Coraz bardziej nudził go format tych niekończących się występów: nacisk na popisy, te same stare Greatest Hits (choć album „Axis” dodał kilka nowych, mile widzianych utworów do ich repertuaru) i wymagania publiczności, która wolałaby oglądać, jak wykonuje numery wil-black-stud i fotogeniczne popisy gitarowe, niż słuchać, jak opowiada im swoją historię za pomocą instrumentu. Wszystkie te przyciągające uwagę sztuczki sceniczne, które tak dobrze mu służyły w przeszłości, stawały się jego prywatną kulą u nogi. Coraz bardziej chciał produkować własne płyty, chciał grać z muzykami innymi niż – lub przynajmniej w oprócz – Mitcha Mitchella i Noela Reddinga, i chciał przenieść swoją muzykę w obszary bardziej wymagające niż rock z trzema akordami i trzema instrumentami…”
[1. s. 64-65]

„Jego sesje nagraniowe stawały się coraz bardziej nie do opanowania: nagle pojawiał się w The Record Plant (wówczas najdroższym i najbardziej wyrafinowanym studiu w Nowym Jorku) z pół tuzinem muzyków i wszystkimi ich przyjaciółmi na holu i zaczynał nagrywać długie jam sessiony, które trwały całą noc. Coraz częściej kłócił się ze swoim angielskim personelem: czuli się coraz bardziej marginalizowani, i to z dobrego powodu.
Hendrix stawał się coraz bardziej niecierpliwy wobec Noela Reddinga i dochodziło między nimi do rękoczynów więcej niż jeden raz. Redding nie znosił, gdy ktoś podawał mu partie basowe nuta po nucie, a Hendrix czasami sam dogrywał partie basowe do niektórych melodii. Na podwójnym albumie „Electric Ladyland” Jack Casady grał na basie w jednym utworze, a coraz bardziej wszechobecny Buddy Miles zajmował stołek perkusyjny Mitchella w innym, a także grupa innych „przyjaciół i pasażerów” na różnych instrumentach – w tym Stevie Winwood, Dave Mason i Chris Wood z Traffic oraz Al Kooper. W połowie nagrywania Hendrix nagle wyruszył do Los Angeles, gdzie spotykał się z Buddym Milesem… miksował i dogrywał „Electric Ladyland” w lokalnych studiach, oddawał się wysoce nietypowemu publicznemu pijaństwu, kupował drogie samochody… i musiał zapłacić znaczną sumę pieniędzy za milczenie… aby przekupić dziewczynę, którą pobił do tego stopnia, że konieczna była hospitalizacja. To z pewnością nie był nieśmiały, spokojny Jimi Hendrix, którego znali jego angielscy przyjaciele.”
[1. s. 64-65]
Jimi miał własne pomysły na okładkę albumu, ale inni go odrzucili:
„Nowy album, 'Electric Ladyland', najwyraźniej przysporzył mi trochę kłopotów z ludźmi. Wygląda na to, że ludzie w Wielkiej Brytanii sprzeciwiają się angielskiej okładce. Człowieku, nie winię ich. Nie miałem pojęcia, że są na niej zdjęcia dziesiątek nagich dziewczyn. Sam bym tego zdjęcia nie umieścił na okładce, ale to nie była moja decyzja.

Tutaj jest tylko zdjęcie mnie i moich chłopców. Najpierw chciałem zdobyć tę piękną kobietę, Veruschkę. Ma około 190 cm wzrostu i jest tak seksowna, że po prostu chcesz, hmmm... Chcieliśmy, żeby prowadziła nas przez pustynię i miała na sobie te łańcuchy. Ale nie mogliśmy znaleźć pustyni, bo pracowaliśmy, i nie mogliśmy się z nią skontaktować, bo była w Rzymie . Potem mieliśmy jedno zdjęcie, na którym siedzimy na „ Alicji w Krainie Czarów”, brązowym posągu w Central Parku , i mieliśmy dzieciaki i wszystko.
Instrukcje Jimiego dotyczące okładki płyty LPNie wiedziałem nic o angielskiej okładce. Ale i tak, znasz mnie, i tak mi się spodobała. Poza tym uważam, że to smutne, jak fotograf sprawił, że dziewczyny wyglądają brzydko. Niektóre z nich to ładne laski, ale fotograf zniekształcił zdjęcie obiektywem typu rybie oko lub czymś takim. To podłe. Sprawiło, że dziewczyny wyglądają źle. Ale to nie moja wina. To inni ludzie, wiesz, ludzie, którzy powoli, ale nieuchronnie wymierają. Każdy tak zły jak oni umiera pewnego dnia”.
[2. s. 170-171]
Strona A
„ Electric Ladyland” i „I bogowie się kochali”
„Niektóre groupies wiedzą więcej o muzyce niż faceci. Niektórzy nazywają je groupies, ale ja wolę określenie „Electric Ladies”. Cały mój „Electric Ladyland” jest o nich. Zaczyna się od dziewięćdziesięciosekundowego dźwiękowego obrazu nieba. Jest to typowe dla tego, co dzieje się, gdy bogowie uprawiają miłość – lub cokolwiek innego, na co poświęcają swój czas. Wiem, że to jest coś, na co ludzie rzucą się, by skrytykować, więc umieszczamy to na samym początku, żeby mieć to już za sobą”.
{2. s. 146]
„Chcę pokazać ci różne emocje
Dobro i zło leżą obok siebie,
Podczas gdy elektryczna miłość przenika niebo,
Chcę ci pokazać…
Chcę ci pokazać.”
Jimi był zły na decyzje podjęte przez wytwórnię płytową, opisując przepływ albumu i „Crosstown Traffic” w „Starting From Zero”:
„Masz cały zaplanowany LP, a oni nagle robią, na przykład, „Crosstown Traffic” singlem. Widzisz, „Electric Ladyland” był w pewnym sposobie myślenia, a strony były grane w określonej kolejności z pewnych powodów. To prawie jak grzech, że wyjmują coś ze środka, aby reprezentować nas w tym konkretnym czasie. Zawsze wyjmują niewłaściwe. To pokazuje, że niektórzy ludzie w Ameryce nadal nie są tam, gdzie są”.
[2. [s.171]
„Wściekam się, gdy słyszę o ludziach umierających na wojnach lub w gettach. Czasami chciałbym powiedzieć „pieprzyć świat”, ale po prostu nie mogę tego powiedzieć, ponieważ nie leży to w mojej naturze. I nie mogę tego pokazać, ponieważ nie ma to dobrego wpływu na nikogo innego. Ludzie po prostu czasami sprawiają, że jestem tak spięty. Nie dają mi inspiracji, poza złą inspiracją do pisania piosenek takich jak „Crosstown Traffic”. Ponieważ w ten sposób stawiają się przede mną, w taki sposób się prezentują”.
[2. s.156]
Jimi wspomina nagrywanie „Voodoo Chile”:
„W przypadku 'Voodoo Chile ' po prostu otworzyliśmy studio, a wszyscy nasi przyjaciele zeszli się po jam session. Steve Winwood jest na jednym utworze. Al Kooper jest na innym, ale jego pianino jest prawie zagłuszone. Tak się po prostu stało, więc pianino jest tam, żeby je poczuć, a nie usłyszeć. Wiele moich piosenek powstaje spontanicznie. Zaczynam od kilku nut nabazgranych na papierze, a kiedy docieramy do studia, melodia jest już opracowana, a wielu facetów dodaje własne dźwięki. Praca w ten sposób jest satysfakcjonująca. Nie chcemy niczego zbyt starannie zaplanowanego”.
[2. P148]
W „Crosstown Traffic” Charles Shaar Murray zarysowuje kontekst, w którym Jimi Hendrix obsadza siebie jako „Voodoo Chile”:
„W „Catfish Blues” Hendrixa improwizuje w (a nie na) tradycji (bluesa), demonstrując swoją niezrównaną umiejętność tworzenia unisono gitarowych i wokalnych linii… W następnym roku Hendrix nagrał „Voodoo Chile”, rozwlekły piętnastominutowy jam z udziałem Steviego Winwooda na organach Hammonda i Jacka Cassady'ego z Jefferson Airplane zastępującego Noela Reddinga na basie… Jego początkowe wypowiedzi wokalne i gitarowe, wykonywane poza rytmem przed wejściem zespołu, nawiązują wprost do wcześniejszego wykonania i, co za tym idzie, do całego bogactwa bluesowej wiedzy o Delcie, która wyjechała do wielkiego miasta, z której z kolei wywodzi się jego „Catfish”. Związek między bluesem a voodoo jako pozostałością po zachodnioafrykańskich praktykach religijnych i mistycznych oraz filozofii ma był przedmiotem co najmniej jednego pierwszorzędnego studium o długości książki,…ale w kontekście życia i twórczości Jimiego Hendrixa warto powtórzyć, że jego samoidentyfikacja jako Voodoo Chile funkcjonuje jako jego oświadczenie o czarnej tożsamości: roszczenie do terytorium, którego żaden biały bluesman nie mógłby nawet mieć nadziei zbadać, a co dopiero zaanektować. Ostatecznie nie jest istotne, czy Hendrix zamierzał „Voodoo Chile ” jako wyraźne wyzwanie dla hegemonii zachodniego racjonalizmu i czarnej amerykańskiej kultury chrześcijańskiej. Istotne jest to, że Hendrix wyraźnie i jednoznacznie ogłaszał, kim według niego jest.
[1. P181-3]

Strona B
Druga strona albumu jest prawdopodobnie najsłabsza ze wszystkich czterech, zaczyna się rozczarowującym utworem „Little Miss Strange” z Noelem Reddingiem, który śpiewa głównie infantylne partie wokalne, ale kończy się porywającym, ciężkim, zniekształconym arcydziełem „Burning Of The Midnight Lamp”, które w dużej mierze przyczynia się do jego odkupienia!
„Long Hot Summer Night”, „Come On (Part 1)” i „Gypsy Eyes” zabierają słuchacza w podróż z „Electric Woman”, aby połączyć dwa ekstrema, jak opisuje to Charles Saar Murray:
„W 'Electric Ladyland' z 1968 roku jest Electric Woman, która potrafi wyrzucić wszelkie wątpliwości i strach. 'Jestem tak szczęśliwy, że moje maleństwo przychodzi mnie uratować', krzyczy w 'Long Hot Summer Night'. Gdzie cierpiał pod jej nieobecność; niedola podobna do tej, którą znosił w ukochanym 'Gypsy Eyes', który ponownie przybywa, by uratować dzień. 'Moje cygańskie oczy mnie znalazły i zostałem uratowany, tak!/Panie, zostałem uratowany/Dlatego cię kocham...' Jej nieobecność jest widoczna w opuszczonym 'Burning Of The Midnight Lamp': życie bez niej jest bezcelowe, banalne, puste.
„Teraz twój uśmiechnięty portret
Nadal wisi na mojej ponurej ścianie
Wcale mi to nie przeszkadza Wcale mi
to nie przeszkadza Tylko wiecznie opadający kurz sprawia, że tak trudno mi zobaczyć
Zapomniany kolczyk leżący na podłodze
Zimno zwrócony w stronę drzwi…”
[1. s. 92]

Strona C
Po bluesowym utworze „Rainy Day, Dream Away” trzecia strona to zdumiewające, futurystyczne dzieło „1983…(A Merman I Should Turn To Be)”, w którym Jimi opowiada historię swojego fikcyjnego życia w świecie przypominającym Atlantydę…
W „Starting From Zero” Hendrix opowiada nam o swoich przemyśleniach stojących za stworzeniem „1983”:
„Sposób, w jaki piszę, jest po prostu zderzeniem rzeczywistości z fantazją. Musisz użyć fantazji, aby pokazać różne strony rzeczywistości. To nie jest mała gra, w którą gramy, próbując zdmuchnąć umysły publiczności itd. Na przykład „1983” to coś, co pozwala oderwać myśli od tego, co dzieje się dzisiaj, ale niekoniecznie całkowicie się od tego chować, jak niektórzy ludzie mogą robić z pewnymi narkotykami itd…”
[2.]
Słuchanie tego utworu z pewnością odciągnie myśli od tego, „co się dzisiaj dzieje” – to oniryczny utwór (chyba mój ulubiony na podwójnym albumie), trwający około dwunastu i pół minuty, zaczynający się kosmicznymi efektami, następnie pięknymi, warstwowymi gitarami elektrycznymi na basie i pełnymi smaku perkusjami w lewym kanale, zanim po trzydziestu sekundach pojawia się pełen wdzięku, wielowarstwowy wokal Jimiego:
„ Hurra! Budzę się wczoraj
żywy, ale wojna trwa,
więc moja miłość Catherina i ja
decydujemy się na ostatni spacer
przez szum morza,
nie po to, by umrzeć, ale by odrodzić się
z dala od życia tak zniszczonego i rozdartego…
na zawsze…”
…część pomostowa – więcej marzeń o wodzie/kosmosie… „Więc moja droga i ja kochamy się na piasku…rozgwiazdy i olbrzymie ryby…spacerujemy po zewnętrznej gwieździe…” Schodząc do samych talerzy, perkusji i efektów, wprowadzając trochę więcej arpeggiów gitarowych i gry na gitarze, z nałożoną gitarą graną od tyłu, basowym szarpaniem poniżej…gitarowy szał…a potem powrót do opowieści:
„Więc w dół i w dół i w dół i w dół i w dół idziemy,
Spiesz się, moja kochana, nie możemy się spóźnić na show. Mistrz
Neptuna gra w wodnym świecie tak bardzo drogim
„Proszę tędy!” uśmiecha się syrena, słyszę Atlantydę pełną radości…”
Jimi zabiera nas w podróż z jeszcze bardziej żywiołową, wielowarstwową gitarą, przepełnioną efektem wah-wah, z akompaniamentem jazzowych talerzy, basu i przestrzennych efektów…
Generator szumów stopniowo zwiększa wysokość dźwięku, potem arpeggio gitary, więcej efektów, jakby maszyna startowała w kosmos, więcej arpeggio i gry na gitarze, dźwięki wyciszają się, mniej niż półtorej minuty... Utwór Jimiego zatytułowany „Moon, Turn The Tides... gentlely, gentlely away”, zamykający trzecią stronę.

Strona D
Ukołysani do psychodelicznej dziczy przez Side C, Experience przenosi nas z powrotem do bluesowego groove'u na ostatniej stronie z 'Still Raining, Still Dreaming', powtórzeniem 'Rainy Day, Dream Away', mnóstwem gitary wah-wah i trzaskającymi organami Hammonda... Refren nad końcowym jam session "Rainy day, lay back and dream on...Still rainin', still dreamin'...."
Następny jest niesamowity 'House Burning Down' – „Spójrz, jak niebo zmienia się w piekielny czerwony!” Rzeczywiście! Hendrix buja się w refrenach, opowiadając zwrotki w bardziej wojskowym rytmie i odpowiadając na własne gitarowe wezwania…
„Hendrix nie tyle „zaangażował się” w czarną walkę antywojenną, ile raczej pogodził się z tym, w jakim stopniu, czy mu się to podoba, czy nie, był w nią już zaangażowany.
„Och, kochanie, dlaczego spaliłaś dom swojego brata…”
[1. 115]
Jimi tak mówi o utworze:
„Używamy tych samych rzeczy, których używałby każdy inny, ale używamy ich z wyobraźnią i zdrowym rozsądkiem. W „House Burning Down” sprawiliśmy, że gitara brzmi, jakby była w ogniu. Ciągle zmienia wymiar, a na szczycie tej gitary prowadzącej przebija się przez wszystko. Dla dobra płyty po prostu staramy się zabrać cię gdzieś – tak daleko, jak płyta może sięgnąć”.
Następnie przechodzimy do hołdu Jimiego dla Dylana, dudniących, wznoszących się i opadających akordów gitary akustycznej w utworze „All Along The Watchtower”, wyniesionych na nowy poziom dzięki genialnemu wstępowi na tle odjazdowego podkładu zespołu… Ta wersja z łatwością przewyższa oryginalne nagranie Boba z grudnia 1967 roku, stając się ostateczną wersją tej piosenki …
Zostawić najlepsze na koniec? Hendrix wyciąga wszystkie asy z rękawa w ostatnim utworze „Voodoo Chile (Slight Return)” – tak naprawdę nie jest to powrót do wolnego bluesa „Voodoo Chile” na stronie A, bardziej jak dzikie sierota, nieokiełznane i nieustraszone… Intro jest teraz tak kultowe, ten stłumiony rap na strunach, z pedałem wah-wah, tak piękny ton, gitara obniżona do Eb… ten riff, zanim Hendrix wyruszy w duchową podróż gitarową, groove zablokowany na pierwszej pozycji, gdy jego palce przeskakują w górę i w dół gryfu między frazami, a melodia wokalna podąża za partiami gitary:
„ Cóż, stoję obok góry
I ścinam ją krawędzią mojej dłoni.
Cóż, stoję obok góry
I ścinam ją krawędzią mojej dłoni.
Cóż, zbieram wszystkie kawałki i tworzę wyspę.
Może nawet podniosę trochę piasku.
Tak.
Bo jestem dzieckiem voodoo.
Bóg jeden wie, że jestem dzieckiem voodoo, kochanie”
I tak oto powstał niesamowity album, cztery strony czarnego winylu pełne muzycznych pomysłów, istny czarodziejski napój efektów, improwizacji i przestrzennych dźwięków gitary elektrycznej, Hendrix opowiadający historie o dalekich zakątkach i odlatujący w muzyczną hiperprzestrzeń, podczas gdy jego przyjaciele, koledzy muzycy i członkowie zespołu próbują utrzymać to wszystko w ryzach na planecie Ziemia...

Jimi Hendrix zmarł w Londynie, Anglia, 18 września 1970 r., w wieku 27 lat, po zachłyśnięciu się własnymi wymiocinami, zatruciu barbituranami, prawdopodobnie z powodu przyjęcia zbyt wielu tabletek nasennych. Pozostaje legendą muzyki, jego inspirująca gra na gitarze była kopiowana, ale nigdy nie została przebita, a jego wpływ na wiele gatunków jest szeroko rozpowszechniony…

Lista utworów na płycie „Electric Ladyland”:
Strona A:
And The Gods Made Love
(Have You Ever Been To) Electric Ladyland
Crosstown Traffic
Voodoo Chile
Strona B:
Little Miss Strange
Long Hot Summer Night
Come On (Part 1)
Gypsy Eyes
Burning Of The Midnight Lamp
Strona C:
Rainy Day, Dream Away
1983…(A Merman I Should Turn To Be)
Moon, Turn The Tides…gently, gently away
Strona D:
Still Raining, Still Dreaming
House Burning Down
All Along The Watchtower
Voodoo Chile (Slight Return)
Odnośniki i cytaty:
1. Shaar Murray, Charles (2001). „Crosstown Traffic – Jimi Hendrix i pop powojenny”. Londyn : Faber and Faber
2. Hendrix, Jimi (2013) „Starting At Zero – His Own Story”. Londyn : Bloomsbury
3. Povey, Glen (2019). „The Cosmic Variety Show”, opublikowane w Classic Rock Magazine – „Legends Of The 60s”. Londyn : Future.
Teksty i muzyka:
The Jimi Hendrix Experience 'Electric Ladyland' CD i płyta winylowa
Zdjęcia:
The Jimi Hendrix Experience 'Electric Ladyland' CD i płyta winylowa
Komentarze
Prześlij komentarz